Piotr Pawlik
 
TOMIK I
 
Tam Gdzie Nie Patrzą Mrówki (1990-1996)
 
 
 
 
BAJKA O ZIMIE
 
zima mieszka w liściach drzew
wysoko ponad ziemią
gdy razem z jesienią opadają liście
bezdomna odchodzi w świat
raz przycupnie tu raz przycupnie tam
aby do wiosny marzy sobie
bo dom zielony rośnie piękny
wieczory krótsze poranki lżejsze
 
1990-1996
 
 
FAZY KSIĘŻYCA
 
pełnia pełni pełn peł pe p
p pe peł pełn pełni pełnia
 
1990-1996
 
 
HORYZONT AUTOSTOPOWICZA
 
pędzące ulice
biegnące przed siebie
niemające końca
wstęgi widziane z góry
 
szosy i drogi
głośne i ciche
sunące w świat
schodzone przez buty
 
1990-1996
 
 
ZASYPIANIE
 
światło się świeci
zegarek cyka
telewizor gra
 
światło się świeci
zegarek cyka
telewizor gra
 
światło się świeci
zegarek gra
telewizor cyka
 
światło się gra
zegarek świeci
telewizor cyka
 
światło zegarek
gra się świeci
cyka telewizor
 
zegarek zegar
się świeci telezor
yka yka cyka
 
świeci świeci świe...gra
cyka yka ka a...
 
1990-1996
 
 
TAM GDZIE KOŃCZĄ SIĘ TORY
 
tam gdzie kończą się tory
gdzie nie wloką się ulice
gdzie nie patrzą kamienice
właśnie tam czas w spanie się bawi
odpoczywa na wielkich gruszach
i nikt do biegu go nie zmusza
 
1990-1996
 
 
PRZED CHWILĄ
 
a jeszcze przed chwilą
czarnoziem nieba obsiany gwiazdami
a jeszcze przed chwilą
w chmurach mieszkała głębia mórz
a jeszcze przed chwilą
spojrzenia złączone niebieskim granatem
a jeszcze przed chwilą
ziemia oddychała niezapominajkowym kolorem
 
1990-1996
 
 
NATCHNIENIE
 
mój towarzysz długopis
prawie uciekł mi z dłoni
biega po kartce
stawia litery
kreśli motyle
myśli układa
 
1990-1996
 
 
DLA MNIE
 
dla mnie słońce jest uśmiechem
deszcz jest płaczem
czasem świat śmieje się poprzez łzy
wtedy rumieni swoje policzki
tęczą kolorową
 
1990-1996
 
 
MOJA ULICA OKOLICA
 
ulica cichnie
z każdą minutą coraz bardziej pustoszeje
ulica ginie
z każdą minutą coraz bardziej w miękkim śnie
spojrzeń coraz mniej
i z okien coraz mniej twarzy
w samotności ciągnę buty
szuram echem po osiedlu
 
1990-1996
 
 
MIĘDZY LATEM A ZIMĄ
 
rzędy stłumionych bębnów
widzą jak rękawiczka spada z drzewa
więcej takich to już jesień
 
rzędy stłumionych bębnów
widzą jak nad głowami pęka niebo
więcej takich to już jesień
 
rzędy stłumionych bębnów
widzą jak słońce coraz wcześniej odkleja się
i znika
więcej takich to już jesień
 
1990-1996
 
 
CO MI LATO
 
trawa soczysta
drzewa na jeża
wiatry łagodne
noce bardziej skromne
to tak na marginesie
bo właściwie to sobie myślę
co mi lato przyniesie
 
1990-1996
 
 
DESZCZOWIERSZOWANEK
 
samochody nakrapiane
budki ławki namaczane
parasole napadane
krawężniki podmywane
 
szybko biegiem przed deszczami
w ciapy mokre ciap butami
 
1990-1996
 
 
DO LATA
 
niebo do lata
wiatr do lata
księżyc do lata
gwiazdy do lata
nawet słońce do lata tęskni
bo wtedy można
w spodenkach krótkich
o bosych nogach
chodzić po asfaltowych drogach
 
1990-1996
 
 
HEJ! MISTER JACKY!
 
Prezesowi Grupy Parkowo-Dyskotekowej
 
hej! Mister Jacky!
pójdziemy do parku na spacer
postawimy kroki
przestawimy liście
przydepczemy ścieżki
zabierzemy błoto
 
1990-1996
 
 
KAPUŚNIACZEK
 
kapu kapu kapuśniaczek
zrasza buty nos i krzaczek
bańko bęc bańko bęc
na kałuży bańko bęc
stuku stal stuku stal
o parapet stuku stal
kapu kap kapu kap
coraz większy deszczyk łap
 
1990-1996
 
 
ODLEGŁY
 
ten więcej płaczu
w szklistych oczach nosi
ten od uśmiechu
swe usta zanosi
ten gdzieś pośrodku
stoicko zagubiony
zmęczony skrajnością
krańców odległością
 
każdy odmienny
każdy bezcenny
jeden od drugiego
szczególnością odległy
a my rodzice
rozmyślamy po cichu
gdy dzieci baraszkują
w parku na trawniku
 
25 kwietnia 1992
 
 
PTAKI ZIEWAJĄCE
 
jesień unosi się w powietrzu
topole kiwają się na wietrze
chmury pasami
ciągną na spotkanie ze słońcem
które czerwieni się
choć nie ma powodu by się wstydzić
 
za oknem nie szaro lecz fioletowo
drzewa to jakby pasmo gór
a na szczytach mieszkają
ptaki ziewające
 
1990-1996
 
 
TAM GDZIE NIE PATRZĄ MRÓWKI
 
wielkie banie jak sterowce
banie białe malowane
popędzane wietrznym szlakiem
wietrznym szlakiem popędzane
niebo - płótnem gruntowanym
brać i mazać pędzlem banie
 
1990-1996
 
 
ULICE MIASTA
 
okulary mokre
nie pomogły parasole
ktoś wylał chmury
 
ulice miasta - fontanny i potoki
buty - kajaki
 
kto z deszczem trzyma
nos do szyby tuli
a deszcz o parapet
w sen go utuli
 
1990-1996
 
 
ZAWIESZONY
 
księżyc był jak jedna z wielu lamp
zawieszony tuż nad ulicą
oświetlał drogę parom za rękę
i połykał wszystkie zdania
wypowiadane w pełni
 
1990-1996
 
 
W PODRÓŻ WYRUSZYĆ
 
słońce świeci obszernie pszernie
niebo tańczy zaprasza wprasza
naciągnąłbym powieki na oczy
bo mnie razi słońce swoim warkoczem
rozciągnąłbym jak żagle uszy
by w podróż wyruszyć
 
1990-1996
 
 
KOŁYSANKA DLA 20-LATKA
 
niech zabrzmi „cicho sza”
niech miasto przestanie grać
niech zasłoni wiatr firanki
niech w pokojach ożyją bajki
a wszyscy wy zmęczeni dniem
spójrzcie jeszcze tuż przed snem
na ciemne ciche niebo
bo nie wiadomo jak i nie wiadomo skąd
przyjdzie nagle tajemniczy pan śpioch
 
1990-1996
 
 
TELEFONOWANIE
 
Asi Sasze
 
ja na jednym końcu miasta
ty na drugim końcu miasta
między nami samochodów rzędy
między nami kilometrów sznury
a mówimy do siebie cicho
rozmawiamy na ucho
 
1990-1996
 
 
JAK BUTY WĘDRUJĄCE
 
jak buty wędrujące
jak ławka w słońcu
jak powietrze ciepłe
jak niebo bez chmur
ja chodzę patrzę i oddycham
 
1990-1996
 
 
DZIEŃ TRZECI
 
żar niebieski nas pożerał
nasze oczy onieśmielał
ciężko było podnieść wzrok
bo powieki przyciśnięte
przez promienie z nieba wzięte
 
1990-1996
 
 
NOCNA KOŁYSANKA DLA CIEBIE
 
ciemne choinki nocy
pochylone tuż nad twoim łóżkiem
uśmiechają się do ciebie gwiazdko
 
ze wszystkich nieba stron
do ciebie biegną sny
sny zanurzone w nocy
 
trawa niech zapłonie szumem
zapach nocnych kwiatów niech popłynie w dal
bezmiar nieba niech rozwinie skrzydła
tulipany z twoich myśli
niechaj przejdą do twoich snów
 
1990-1996
 
 
KSIĘŻYCOWA NOC
 
księżycowa noc
gdy księżyc wiedzie prym
a gwiazdy jak latarnie wskazujące drogę
niestrudzonym kometom - odkrywcom
w nocnych rejsach
 
księżycowa noc
gdy księżyc wiedzie prym
a chmury jak stado owieczek
a wiatr jak pasterz
pogania przed siebie widoki
 
1990-1996
 
 
KTO MA PSA
 
kto ma psa
niechaj słucha
dwie miski
obroża smycz
i więcej nic
 
1990-1996
 
 
CZAS
 
czas to liść na drzewie mały
z drzewa liście pospadały
czas to kartka z kalendarza
na podłodze się wyraża
czas to buty piąte z rzędu
chodzą pewnie i bez błędu
czas to przestrzeń niezbadana
rośnie w garnku bita piana
 
1990-1996
 
 
ZNAKI ZAPYTANIA
 
są takie znaki
wielkie zapytania
jest taka przestrzeń
na przełaj zbyt ciężka
jest czas co stanął
i nie chce do przodu
jest okno z szybami
co świat ogranicza
 
1993
 
 
KONIEC

MSZA

WSPÓLNOTOWA

Niedziela, 24.06.2018 o godz.15:30
w Sali św. Eugeniusza

SPOTKANIE

MODLITEWNE

Piątek, 07.09.2018 o godz.19:30

w Sali św. Eugeniusza

ADORACJA

NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

Niedziela, 17.06.2018 o godz.19.00 w Kościele św. Jerzego