Z ŻYCIA WSPÓLNOTY

Agata na Górze Modlitwy

Jako że jestem główną ofiarą ostatniej góry modlitwy, chcę przesłać swoje świadectwo wszystkim. Bóg błogosławi to, co teraz piszę, gdyż ostatnio zepsuła mi się klawiatura komputerowa, a nagle po otrzymaniu maila od Piotra zaczęła działać. Przypadek? Nie sądzę :D


Ten wyjazd był kamieniem milowym w moim życiu, po 5 latach we wspólnocie. Teraz, po tych 4 miesiącach w Szwajcarii, widzę to z jeszcze innej perspektywy. Jadąc na górę modlitwy:

  • nie umiałam sie modlić,
  • nie umiałam szukać prawdziwego oblicza Boga,
  • nie umiałam siedzieć w ciszy i cieszyć się Jego obecnością,
  • nie potrafiłam ciesyć się obecnością innych ludzi. Pojechałam na górę modlitwy i tam:
  • modliliśmy się,
  • szukaliśmy Boga,
  • siedzieliśmy w ciszy,
  • albo siedzieliśmy wśród ludzi.

Więc było mi tam ciężko i już zaczynałam żałować tego wyjazdu, a jeszcze nawet nie minęła połowa programu. Dopóki nie nadeszła wieczorna modlitwa.


Kiedy stwarzamy Bogu takie okoliczności, jak góra modlitwy, On naprawdę się cieszy, i naprawdę przychodzi. Przychodzi i dotyka głęboko naszych serc. Ale tak bardzo się na Niego zamknęłam, tak bardzo nie potrafiłam mu przebaczyć pewnych rzeczy, że zablokowałam się i pewnie mówił mi wiele rzeczy, ale go nie słyszałam przez moje duchowe uszy. Więc Bóg postanowił użyć moich cielesnych uszu :D posłużył się innym uczestnikiem wyjazdu (pozdrowienia dla Janka), aby przekazać Swoje słowa do mnie.
W jakiś sposób chciałam jego Słowa, bo naprawdę potrzebowałam podjąć decyzję w moim życiu; ale równocześnie bałam się tego, co powie.
Niepotrzebnie, bo On zawsze daje wybór. Przemówił tak delikatnie, z taką miłością, nie dosłownie - żeby zostawić mi przestrzeń na wybór. Mogłam nie posłuchać, ale raz w życiu zrobiłam coś tak szalonego i spontanicznego, bez czego teraz nie potrafię sobie wyobrazić życia. Decyzja ta rodzi we mnie tyle owoców aż do dzisiaj i będzie owocować jeszcze przez długie lata. Kto chce fajne świadectwo ze Szwajcarii niech pisze.

Jeśli więc potrzebujesz podjąć decyzję, lub coś Cię po prostu ciągnie na ten wyjazd, kiedy tylko lider mówi "góra modlitwy", łomocze ci serce, po prostu jedź! Nie zastanawiaj się; a im więcej przeszkód po drodze na górę modlitwy, tym lepiej - zły chce, żeby cię tam nie było, ale Bóg czeka, więc nie przejmuj się problemami! Nie bój się tego, co się tam może stać, bo On nigdy nie zrobi niczego, co by uderzyło w Twoją godność czy wolność; bo na tym polega Jego miłość. Nie bój się tego, że On nic nie powie, bo jeśli stworzysz Bogu okoliczności, to On zawsze chętnie przyjdzie!

I nie bój się tego, że jesteś za krótko/za długo we wspólnocie i się przez to nie nadajesz... nieważne, czy czujesz, że umiesz się modlić, czy nie... może masz problem z zaakceptowaniem czegoś w Twoim życiu i obwiniasz Boga... może boisz się tej ciszy, kiedy jesteś tylko Ty i Bóg, kiedy namacalnie czujesz, że nic przed Nim nie możesz ukryć... może nie masz ochoty jechać ze wspólnotą na wyjazd, bo wolisz modlić się w zaciszu własnego domu... TAK BYŁO ZE MNĄ!!!

Ale ten wyjazd mnie uwolnił! Zrobiłam pierwszy świadomy krok w Bożym planie! Cokolwiek jest w Twoim sercu, nie przejmuj się, emocje na bok, po prostu jedź!

Agata


PS. Jeśli ciągle Cię nie przekonałam, jeszcze nie podjąłeś decyzji, to pojedź na górę modlitwy 2017 aby rozeznać, czy powinieneś jechać na górę modlitwy 2018!

MSZA

WSPÓLNOTOWA

Niedziela, 28.10.2018 o godz.15:30
w Sali św. Eugeniusza

SPOTKANIE

MODLITEWNE

Piątek, 09.11.2018 o godz.19:30

w Sali św. Eugeniusza

ADORACJA

NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

Niedziela, 21.10.2018 o godz.19.00 w Kościele św. Jerzego