Wybór Jezusa

Wybór Jezusa to najlepsze, co może się przydarzyć w życiu. Codzienne szukanie Pana. Codzienne podrywanie serca do czujności. Codzienna walka, by nie utracić skarbu przez oszustwo kusiciela. Codzienna troska o kontakt z Nim. Co może być ważniejszego? On przychodzi z innego świata. Miłość, która tam panuje, jest tak potężna, tak głęboka, że trudno znaleźć jakiś obraz czy porównanie, by móc ją opisać.

Nasze serce żyje w świecie doznań i odczuć, łatwo daje się im zwieść. Lęk o przyszłość, lęk przed ludźmi, szukanie zemsty za urazy, wyliczanie ciosów otrzymanych od innych, skupienie na sobie i na swoich klęskach, pragnienia, by innych sobie podporządkować, walka o to, by być dobrze odebranym itp.

Nasze serca tak mocno są zajęte tym wszystkim, że nie mogą dostrzec tej miłości, która przemienia wszystko i uwalnia serce.
A gdyby tak postanowić sobie, że jeden dzień przeżyję, nie myśląc o wrogach, o tym, co komu bym powiedział, jak bym komu odpłacił, jaki świat byłby piękny bez tej czy tamtej osoby? A gdyby tak zamiast tego szukać tylko Jezusa, myśleć tylko o Nim? Nakłonić swoje serce do wzbudzenia pragnienia szukania prawdziwej miłości. A gdyby tak zacząć tęsknić za Bogiem? A gdy tamte zwykłe myśli będą powracać, wyrzucać je i zakazać im powrotu? Co wtedy mogłoby się wydarzyć? Jezus pragnie naszego zwycięstwa. A zwycięstwo dokonuje się właśnie na poziomie serca. To jak przed walką bokserską, ile jest wzajemnego pokrzykiwania, straszenia, rzucania przeraźliwych spojrzeń – wszystko po to, by przeciwnik przegrał już przed walką, w sercu. I to straszenie przychodzi też do nas, nasz przeciwnik – choć mocniejszy i bardziej inteligentny od nas, jednak jest tylko mgiełką ulotną wobec naszego Pana. Robi wszystko, by nas nastraszyć i to mu się udaje do momentu, gdy nie schronimy się w Bożym pałacu.
Niekiedy wystarczy drobnostka, drobna krzywda, którą nam uczyniono, która urośnie w naszych oczach do rozmiarów wielkiego potwora i już całe serce żyje nią i nie spocznie, zanim się nie zemści. I to jest przegrana już przed walką. To jest powrót do królestwa ciemności. Prawdziwa walka toczy się na poziomie serca. Bo na tym poziomie możemy mieć dostęp do prawdziwego świata. A on jest poza światem materialnym. Gdy serce jest zajęte zranieniami, swoimi urojonymi pragnieniami, nie zaś tęsknotą za Bogiem, wtedy dostęp jest odebrany. Tylko w Jezusie mamy do niego dostęp.
Kiedy czytam Ewangelię, widzę tam mojego Pana, którego czyny i słowa są przepojone miłością. Nie ma wyrachowania, manipulacji, zemsty – wtedy na nowo tęsknię za Jego światem, za Jego miłością, a On mocą swojego Ducha zaczyna uwalniać moje serce od tych natarczywych myśli. Jestem wdzięczny Panu, że przyszedł na ziemię, że całe Jego życie jest cudem. Za to, że historia świata właśnie przez Jego przyjście zyskała sens. I moje życie zyskało sens. Ale to nie koniec historii. Jesteśmy szczęśliwcami, którzy oczekują ponownego przyjścia Pana.

MSZA

WSPÓLNOTOWA

Niedziela, 22.04.2018 o godz.15:30
w Sali św. Eugeniusza

SPOTKANIE

MODLITEWNE

Piątek, 11.05.2018 o godz.19:30

w Sali św. Eugeniusza

ADORACJA

NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

Niedziela, 29.04.2018 o godz.19.00 w Kościele św. Jerzego