Grzechy oddzielają nas od Boga

Krew Jezusa została przelana dla naszego odkupienia. Nasze grzechy oddzielają nas od Boga, stanowią przepaść, której nikt nie może pokonać. Bez ofiary Jezusa nikt z nas nie mógłby cieszyć się z życia wiecznego. Należelibyśmy do świata ciemności, żylibyśmy w wiecznym potępieniu, wiecznym lęku, bez przyjaźni, w świecie pełnym kłamstwa, egoizmu, podejrzliwości i tak przez całą wieczność.


 
Nie mielibyśmy żadnej szansy przeżywania miłości, która jest czysta, w pełni oddana, szczera, otwarta, bezinteresowna – taka, za którą każdy tęskni w głębi serca. Żaden człowiek nie może dać tej miłości – nikt nie ma jej w sobie, tylko Bóg. Doświadczanie jej jest możliwe tylko w jednym przypadku: gdy otworzymy się na jej źródło. Czyż można nie być wdzięcznym Panu za to, co uczynił? Nie było ani jednej chwili, której On w całości nie oddałby dla innych.
A mimo to Jezus jest traktowany przez świat jak wróg, jak ktoś, kto chce zabrać radość i pełnię życia. To jest największa niesprawiedliwość na Ziemi: przypisywanie złych intencji komuś, kto poświęcił się dla nas.
Brak wdzięczności bardzo boli. Spotkałem wielu ludzi zbolałych faktem, że za poświęcenie i bezinteresowność nikt im nie podziękował. Niewdzięczność jest wielkim wynaturzeniem serca. Często się przyłapuję na tym, że nie przywiązuję wagi do wyrażania wdzięczności. Przechodzę do porządku dziennego nad tym, że ktoś dla mnie coś zrobił.
Brak wdzięczności jest konsekwencją grzechu, bo grzech zaszczepia w naszych sercach egoizm – coś, co sprawia, że myślimy, że wszystko nam się należy. Czujemy wtedy, że dobre jest tylko to, co wydaje się miłe i przyjemne dla nas, co nas zaspokaja. Lekarstwem na tę chorobę jest robienie rzeczy wbrew sobie, aby złamać ducha egoizmu.
Kiedy czasem decyduję się na całodniowy post, wtedy odczuwam, jak trudno jest mi zrezygnować z czegoś, do czego się przyzwyczaiłem, jak bardzo jestem nastawiony na siebie. Wtedy też niknie moje zbyt dobre mniemanie o sobie.
Trudno jest podziękować zwłaszcza tym, których się nie lubi. Nieokazanie wdzięczności wydaje się wówczas usprawiedliwione. Myślimy: „no dobrze, teraz zrobił coś dobrego, ale wcześniej zachował się źle”.
Czyż nasze życie nie powinno być ciągłym dziękczynieniem? Postawa wdzięczności uzdrawia serce, zmienia nastawienie, upodabnia nas do Pana. Ale patrzenie z wdzięcznością na innych jest możliwe tylko wtedy, gdy się jest w przy¬jaźni z Bogiem. Przyjaciele upodabniają się do siebie, dużo czasu spędzają razem.
Spotykanie się z Jezusem jest najważniejsze, bo Jego Słowo i pełna miłości obecność przemienia nas. Ten, kto prze¬bywa na słońcu, nie może się nie opalić. Tak jest również z tymi, którzy przebywa¬ją z Panem – nie mogą zostać tacy sami po spotkaniu z Nim.

MSZA

WSPÓLNOTOWA

Niedziela, 22.04.2018 o godz.15:30
w Sali św. Eugeniusza

SPOTKANIE

MODLITEWNE

Piątek, 11.05.2018 o godz.19:30

w Sali św. Eugeniusza

ADORACJA

NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

Niedziela, 29.04.2018 o godz.19.00 w Kościele św. Jerzego